Poniższy tekst zawiera wiele wiadomości nie tylko o samej rasie, lecz także o materiałach źródłowych. Opracowanie powstało na podstawie książki "Kurzschnablige Tummler" Horsta Marksa.

Barwnogłówka Poznańska

Barwnogłówka Poznańska pochodzi z tego samego rodu co Barwnogłówki Królewieckie. Obie zostały różnie uformowane wg indywidualnych poglądów/wyobrażeń hodowców z innych krain - względnie miast - i w ten sposób powstały dwie rasy. Tak samo jest przy innych rasach, np. śląskich, południowoniemieckich i staroniemieckich "murzynogłówkach", względnie gołębiach dudkowatych z Turyngii. W każdym razie były sprzeczności w uznaniu Barwnogłówki Poznańskiej jako osobnej rasy, których podłoże w 20 latach naszego stulecia leżało przede wszystkim w motywach politycznych... Prawda została przeforsowana i stąd nazwa Barwnogłówka Poznańska.
Hodowla tej rasy była ponoć prowadzona w jej ojczyźnie już w XVIII wieku (Muller 1973). Will (TZ 50/1925) twierdził, że istnieją dowody na to, iż już od 1775, a prawdopodobnie od 200 do 300 lat (1625!) rasa ta była hodowana w dużych ilościach w Poznaniu i na jego przedmieściach oraz w innych miastach i wsiach Wielkopolski tj. wcześniejszej prowincji Poznań. Katalog/standard gołębi VKSK/ podaje również te daty. Również Zurth uważał, że rasa ta istniała w jej ojczyźnie od 300 lat, podczas gdy do "Gołębia" (1973) została przyjęta w końcu XVIII wieku, a może i wcześniej. Te fakty zobrazowali także w ten sposób Lavalle (1905) oraz Durigen (1906). Ci ostatni poświęcili Barwnogłówce Poznańskiej w swoich książkach szczegółowe opracowania, na których chętnie opierali się późniejsi autorzy, bez wskazywania źródła.
Około 1900 roku te wywrotne gołębie były w Poznaniu bardzo rozpowszechnione i lubiane przez hodowców (szczególnie robotników i rzemieślników).
"Szczególnie murarze słynęli i słyną z tego, że posiadają dobre barwnogłówki, które sprzedają w zimie, gdy są bezrobotni.
Ceny za dobre ptaki są bardzo wysokie. Na starym mieście i na przedmieściach Poznania było rzekomo wielu tzw. prostych ludzi, których dumą jest lot pięknych barwnogłówek i nie przepadających za gołębiami innych ras. Rasa ta była również w innych miastach prowincji poznańskiej. Niektórzy znawcy i hodowcy, którzy nie są wystarczająco obeznani z historią Barwnogówki Poznańskiej, chcą odmówić jej prawa samodzielnej rasy i widzą w niej wynaturzenie lub prostszą formę Barwnogłówki Królewieckiej.
Jest to błędny pogląd. Barwnogłówka Poznańska ma wiekową historią. W każdym razie poprzez sprzedaż najlepszych okazów na zewnątrz, hodowla uległa cofnięciu."
Według Durigena hodowla barwnogłówki była dziedziczona w rodzinach. Najczęściej występowały z swoim czasie czarno- i żółtogłówki, obie bardzo dobrej jakości, rzadziej czerwono- i brązowogłówki, a całkiem rzadko niebieskogłówki.
Pewien anonimowy amator (GB 4.11.1913) wspomina, że wcześniej na dachu co 6-8-go domu w Poznaniu siedziały barwnogłówki.
Według Willa (TZ 50/1925) około 1900 roku były ponoć w wielu majątkach wielkie stada barwnogłówek we wszystkich barwach, a wśród nich nie było gołębi innych ras. Stąd, i w żadnym wypadku na odwrót, udawały się one do dawniejszych Prus Wschodnich.
W owych czasach, kiedy rasa ta była szeroko rozpowszechniona, miała ona całkiem inny wygląd. Początkowo był to długodzioby gołąb wysokolotny, którego często chwalono. Wg Lavalla był on grubokościsty, dłuższy w tułowiu, miał płaską głowę i długą czaszkę. Charakteryzował się dużą witalnością, żwawością, radością latania, był to świetnie koziołkujący i mający doskonały zmysł orientacji gołąb.
Jeszcze z oddalenia 3-4 mil odnajdywał drogę do domu. W każdym stadzie były wzorcowe wywrotki, które szybko i zwinnie robiły w powietrzu potrójne i poczwórne koziołki, bez zbaczania ze swojego toru czy oddzielania się od stada. Latały godzinami w zwartej grupie. Wg Willa Barwnogłówki Poznańskie były w przeciwieństwie do gołębi polnych prawdziwą rasą i zostały na końcu zeszłego stulecia przez coraz szerszą hodowlę gołębi pocztowych, a później ras wysokolotnych zaniedbane, choć nie do końca wyparte.
Co się tyczy miejsc osiedlania Barwnogłówek Poznańskich, Will dowodzi, że ptaki tej rasy, sprzedawane w setkach na zewnątrz, nie mogły się nigdzie indziej dostosować. Do rozszerzania się hodowli gołębi przyczyniały się poznańskie rynki gołębi, tradycja, którą kultywuje się w Poznaniu jeszcze dziś. Will opisywał dalej rasę jako mieszkańca pól i dobrze chowających rodziców, którzy prawie zawsze swoje dwa młode wychowywali sami. Nie były trudne w hodowli, bo w każdym gnieździe leżało co najmniej jedno dobrze oznakowane młode (tzn. z cechami prawidłowego rysunku - przyp. aut.).
Fischer pisał (GB 14.2.1947), że Barwnogłówka Poznańska pokonywała w locie do 30 km - ale to chyba jednorazowa taka wypowiedź w literaturze. Pod koniec zeszłego stulecia rozpoczęło się przeformowywanie rasy w średnio, a później, przede wszystkim po 1920 r, w krótkodziobe. Wg Willa używano do tego między innymi bosonogie Barwnogłówki Królewieckie, przez co doprowadzono do konfliktu na temat pochodzenia rasy. Jednakże najlepsze jakościowo Poznańskie powstały nie poprzez używanie Królewieckich, ale poprzez krzyżówki pierwotnych Barwnogłówek Poznańskich z altstammerami i reinaugenami. Doprowadziło to do tego, że przez wiele lat hodowcy musieli walczyć z błędami zabarwienia i rysunku.
Dodatkową wadą było to, że Poznańskie straciły cechy, na których bazowała ich popularność wśród miejscowych hodowców. Krótkodziobe gołębie są trudniejsze w hodowli. Ceny dobrych okazów wzrastały wg Willa coraz bardziej, lecz liczba ptaków się zmniejszała. Przy tym 20 lat wcześniej wskazywał Lavalle na to, że nie powinno się zbyt strachliwie ochraniać nowych kierunków hodowlanych oraz odzwyczajać nowych ras od życia na wolności. "W przeciwnym razie istnieje niebezpieczeństwo, że cała rasa pomimo zewnętrznemu uszlachetnieniu stopniowo będzie poddawać się ogłupieniu, apatii i podupadnie wytrzymałościowo."
Lavalle dawał w swoim czasie dalsze wskazówki, które się aktualne do dziś: "Barwa i rysunek są trudne do osiągnięcia i wymagają dużej selekcji. Jest to strasznie trudna hodowla, która stawia wysoką poprzeczkę co do wytrwałości i cierpliwości hodowcy. Także gdy chowanych jest wiele młodych, hodowca powinien być już wtedy zadowolony, gdy na każdą parkę w gnieździe znajdzie się jedno młode do przyjęcia. Kto chce szybko i bez wysiłku widzieć sukces, nie powinien w ogóle zaczynać z tą rasą. Kto jednak jest wytrwały i zdolny do zagłębienia się z ochotą z istotę tej rasy, kto jest przy tym zainteresowany w/w rasą, temu jest ona ciepło polecana"
Gunther (GuK 25/1969) chciał z każdej parki w roku otrzymać dwa dobre młode. Uważał mamki za niepotrzebne. Jego zdaniem Barwnogłówki Poznańskie wychowują same swoje młode, czego potwierdzenie znalazł w swojej hodowli. Faktem jest jednak, że w hodowli krótkodziobych gołębi wywrotnych trudno obyć się bez mamek.
Hodowcy z subtelnych zmysłem, jakich domagał się Lavalle już na przełomie wieków, przeprowadzili tę rasę również przez ciężkie lata w pierwszej połowie naszego stulecia. Takim hodowcą, który już ok. 1940 roku (GB 16/1941) był dawany za wzór, ponieważ wiele uczynił dla Poznańskich Barwnogłówek, był Jan Szymandera. Poznałem go w 1967 roku, gdy jako 80-ciolatek w gołębniku swojego mieszkania w centrum Poznania wysoko pod dachem troszczył się o swoje gołębie. Wtedy ucieszyło mnie w szczególności poszanowanie młodych poznańskich hodowców, którzy przysłuchiwali się pełni szacunku staremu hodowcy, pomagali przy wchodzeniu na schody do gołębnika i okazywali w ten sposób wdzięczność za jego dzieło życia w zakresie hodowli Barwnogłówek Poznańskich i innych krótkodziobych.
Już w 1905 roku został założony w Poznaniu klub hodowców tej rasy (Allgemeine Geflugel-Zeitung 39/1906). Po 1945 roku pozostały tylko resztki tej rasy, a jej odbudowa trwała długo. Częściowo włączono do niej pozostałe po wojnie osobniki, częściowo krzyżowano je z innymi rasami. Heerklotz rozpoczął w 1954 roku, np. z dwoma parkami z błędną barwą, z czego jedna samiczka po pierwszym skojarzeniu zdechła. Druga parka miała 3 młode. Brandt (GuK 11/1967) rozpoczął z jedenastoletnią Barwnogłówką Poznańską i skrzyżował później z czystookim (reinaugenem) i zakonniczką. Już w 1947 roku nawoływał Fischer (GB 14.2.1947) do tego, by znowu rozpowszechnić rasę. W znaczącym zakresie przyczyniły się do tego importy ptaków hodowlanych z Polski do NRD. Rasa ta jednakże jest u nas słabo zachowana. W 1949 roku nawoływano w RFN do założenia specjalnego związku, który jednak w 1985 roku liczył tylko 10 członków. W NRD opiekuje się hodowcami tej rasy związek SZG, mają oni ok. 100 sztuk ptaków. Wymagania stawiane hodowcom, jakie sformułował Lavalle, są chyba za wysokie.

Cechy charakterystyczne rasy:

Barwnogłówka Poznańska jest eleganckim, małym, szykownym gołębiem wywrotnym z robiącym wrażenie zaokrąglenia ciałem, trochę wyprostowaną postawą i dużym temperamentem.
Pozioma postawa i słabe ciało są dużym błędem/brakiem.
Dobrze zaokrąglona głowa ma wysokie, szerokie czoło. Błędną byłaby długa, płaska, względnie nieforemna głowa. Wysoko osadzona, równomiernie zaokrąglona szeroka koronka zakończona rozetami, powinna mieć kształt muszli. Jest ona wewnątrz kolorowa, a na zewnątrz biała. Braki w ukształtowaniu koronki, takie jak krzywe posadowienie, z prześwitami itd. umniejszają wrażenie. Jak najbardziej jasne, perłowe oczy z szeroką tęczówką i małą źrenicą otacza możliwie szeroka, pomimo to delikatna, jasno- do bladoróżowej brew.
Krótki gruby dziób osadzony jest pod rozwartym kątem do czoła, czyli skierowany nieco ku dołowi. Powinien być szeroki u nasady, ażeby wspomagać grubość i szerokość dzioba i budowę czoła. Barwa dzioba powinna być jasna, jednakże dopuszcza się przy czarnych i niebieskich drobne zabarwienie. Długi, cienki lub za cienki dziób uważany jest za duży błąd. Średniej długości szyja jest dobrze osadzona w tułowiu i zwęża się trochę w kierunku głowy. Poprzez wystawioną do przodu pierś wydaje się, że pomimo jej pionowej postawy, jest lekko skierowana/pochylona ku dołowi. Podgardle jest niezbyt wycięte, tylko dobrze zaokrąglone. Średniej szerokości, wysunięta do przodu i podniesiona do góry pierś powinna być dobrze zaokrąglona. Tak samo szerokie są opadające plecy, przy czym tułów zwężą się w kierunku ogona. Tułów trzyma się linii grzbietowej i jest średniej długości. Silne skrzydła leżą ściśle wzdłuż tułowia na ogonie, przy czym zalecane jest dobre zakrycie grzbietu. Obwisłe skrzydła są błędem. Średniej długości nogi są silne i zawsze nieopierzone. Wcześniej zdarzało się czasami upierzenie prawdopodobnie wskutek krzyżowania z innymi rasami, jednakże było to uważane przez Lavalle jako nieczyste rasowo i tak jest do dziś. Upierzenie leży gładko przy ciele i nie może być zbyt długie.

Barwa i rysunek

Barwnogłówki Poznańskie uznawane są w kolorach czarnym, czerwonym, żółtym, niebieskim i srebrnym. Lavalle pisał w 1905 roku, że ok. 1900 roku Czarno- (Murzyno-) i Żółtogłowki były często bardzo dobrej jakości, rzadziej Czerwono-, a najrzadziej Niebieskogłówki.
W NRD w 1986 roku podczas ankiety stwierdzono, że najczęściej spotykane były czarne, rzadziej żółte i czerwone. Wg standardu BDRG (1983) srebrny nie był uznawany. W/w barwy powinny być czyste i intensywne. Barwna jest głowa łącznie z wewnętrzną częścią koronki i śliniaczkiem. Ten ostatni ciągnie się pięknym łukiem z gładkim cięciem od czubka do środka szyi. Barwny jest też ogon z wierzchnią pokrywą i klinem, tak, że cięcie biegnie do odbytu. Pozostałe upierzenie jest śnieżnobiałe. Jeśli barwy nie są czyste, rysunek wskazuje złe cięcie, śliniaczek wypada za krótki albo pokazuje się biel na policzkach, względnie na ogonie - jest to błędem.
Ogólnie rzecz biorąc stosuje się te same reguły w ocenie barwy i rysunku jak w przypadku Królewieckich, przez co bliskie pokrewieństwo wydaje się wyraźne. Także tutaj ze zgodnych ze standardem parek wychodzi typowo zarysowane i srokate (z białymi plamkami) potomstwo. Sparowane pierwsze z ostatnimi dają standardowy rysunek. Białe i srokate pojawiały się wg Willa przy pierwotnych Barwnogłówkach Poznańskich rzadko i były w owym czasie rzadko stosowane w hodowli. Za jego czasów (1925) otrzymywano stosunkowo dobre potomstwo, gdy stosowano parowanie wyrównawcze tj. białe ze srokatymi i przerysowane z za mało zarysowanymi. Biel rozprzestrzenia się łatwo. Dlatego uważa się biel na barwnej głowie lub kolorowym ogonie za duży błąd, któremu należy przeciwdziałać przez odpowiednie zestawienie partnerów. Można to zrobić przez wymienione wyżej parowanie wyrównawcze, przy tej rasie również przez zastosowanie srokatych. Niechętnie stosuje się w hodowli potomków z białymi nalotami pochodzącymi od typowo zarysowanych rodziców.

Niektórzy autorzy, jak Fischer (GB 14.2.1947) i Brandt (GuK 11/1967) uważają oba barwnotypy za bardzo wartościowe dla hodowli. Fischer uważa za możliwe zastosowanie dla odbudowy skrzyżowanie mewek ze skróconymi Hamburskimi Srokami. Lepszymi niż ostatnie mogą być Królewieckie Barwnogłówki lub Marchijskie Sroki, ponieważ Hamburskie Sroki dziedziczą ich rysunek czysto, bez rozszczepiania.
Gunther (GuK 25/1969) uważał jednak, że powinno się unikać srokatych i źle zarysowanych młodych. Tutaj pojawiają się znowu całkiem odmienne zdania, które mogą bazować na różnorakim doświadczeniu, w zależności od dziedzicznych skłonności zwierząt wyjściowych. Gdy Brandt (GuK 11/1967) stawia sobie za cel w hodowli barwnogłówek pełne odziedziczenie rysunku, wtedy mija się z założeniami dziedziczenia barwy i rysunku u tej rasy. Chodzi tutaj o pośredni proces dziedziczenia. Jak długo skłonności dziedziczne są tak kombinowane, jak się teraz dzieje, tak długo nie zmieni się nic w rozszczepieniu. Naturalnie jest do pomyślenia osiągnięcie celu pełnego dziedziczenia przy użyciu innych ras murzynogłowych, np. Południowoniemieckich Murzynogłówek. Czyste genetycznie murzynogłówki gołębi barwnych mają jednakże ciemne, nie perłowe oczy. Nie da się powiedzieć, jak by wyglądały, gdyby dziedziczenie barwy odbywało się innymi regułami. Will (1925) dał wskazówkę, a jaki sposób rozpoznać przy świeżo wylęgniętych młodych jego późniejszy rysunek: jeżeli na końcu dzioba widać wąską, barwną obwódkę, można z pewnością oczekiwać czysto zarysowanej barwnogłówki. Jeżeli brakuje tej obwódki, wtedy młode będzie miało białe upierzenie, podczas gdy szersza barwna obwódka lub barwny czubek dzioba wskazuje srokatość.
Gunther, który powtarzał tę radę w GuK 25/1969, uważał, że pomyłek nie można wykluczyć.
Objaśnienia:
1. GuK - Garten und Kleintierzucht. Berlin 1963-1987 2. GB - Gefliegel - Borse. Lepzig und Munchen 3. TZ - Taubenzuchter. Chemnitz 1924-1928

Opracował: Maciej Koliński